Adwokat Wrocław Michał Stawiński

poniedziałek, 05 luty 2018 14:10

Zryczałtowane odszkodowanie za naruszenie praw autorskich – dwukrotność, czy tylko jednokrotność? [wyrok SN V CSK 41/14]

Napisał 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Niedawno zostało opublikowane uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 10 listopada 2017 roku (V CSK 41/14), który dotyczy problemu dopuszczalności dochodzenia dwukrotności stosownego wynagrodzenia jako szczególnej formy zryczałtowanego odszkodowania za naruszenie praw autorskich (art.  79 ust. 1 pkt 3 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tekst jedn. Dz. U. z 2017 r., poz. 880 ze zm., dalej p.a.). Po jego publikacji w różnych źródłach informuje się, że obecnie nie można już dochodzić zapłaty dwukrotności stosownego wynagrodzenia, bo Sąd Najwyższy uznał tą regulację za niekonstytucyjną.

 

Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy operatorem sieci kablowej (OSK) a organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) o wysokość należnej opłaty licencyjnej za prawo do reemisji w sieci telewizji kablowej utworów audiowizualnych nadawanych w programach telewizyjnych. Zawarcie takiej umowy licencyjnej między OSK a OZZ jest obowiązkowe (art. 211 ust. 1 p.a.), co stawia OZZ na uprzywilejowanej pozycji i pozwala narzucać wysokie opłaty licencyjne. W takiej sytuacji OSK w praktyce staje przed możliwością zawarcia umowy licencyjnej na warunkach narzuconych przez OZZ lub prowadzenia swojej działalności formalnie z naruszeniem praw autorskich, a tym samym w warunkach dużego ryzyka dotyczącego skali odpowiedzialności. W celu ograniczenia przypadków nadużyć dokonywanych przez OZZ wprowadzono rozwiązanie polegające na możliwości rozstrzygnięcia sporu dotyczącego zawarcia tej umowy w postępowaniu mediacyjnym, jednak również w tym trybie ostateczne wykonanie zaproponowanej treści ugody zależy od woli OZZ (art. 11018 ust. 4 p.a.). W efekcie – podobnie jak w omawianej sprawie – na tym tle często dochodzi do sporów prawnych.

 

W rozpoznawanej sprawie między OSK a OZZ pierwotnie zawarta była umowa licencyjna. Została ona jednak wypowiedziana przez OZZ, która oczekiwała zawarcia nowej umowy z wyższą stawką opłaty licencyjnej, której nie akceptowała OSK. Strony wszczęły postępowanie mediacyjne, w toku którego Komisja Prawa Autorskiego uznała, że uzasadniona jest niższa stawka licencyjna. OZZ nie przyjęła jednak propozycji ugody. OSK uregulowała opłatę licencyjną według stawek określonych przez Komisję Prawa Autorskiego w postępowaniu mediacyjnym, a OZZ pozwała OSK o zapłatę trzykrotności stosownego wynagrodzenia ustalonego według jednostronnie zaproponowanych stawek. Międzyczasie Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie stwierdzające niekonstytucyjność przepisu pozwalającego na dochodzenie trzykrotności należnej opłaty licencyjnej, dlatego w tym zakresie roszczenie zostało oddalone (wyrok TK z dnia 23.06.2015 r., SK 32/14). Sporne pozostało natomiast to, czy OZZ może domagać się dwukrotności stosownej opłaty licencyjnej i to właśnie było przedmiotem rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego. 

 

Sąd Najwyższy uznał, że art.  79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. wykładany prokonstytucyjnie uzasadnia przyznanie OZZ tylko jednokrotnej opłaty licencyjnej. Przemawiać za tym mają podobne argumenty jak te, które uzasadniają niekonstytucyjność tego przepisu w zakresie w jakim umożliwia domaganie się zapłaty trzykrotności należnej opłaty licencyjnej. Sąd Najwyższy wskazał w szczególności, że „Zasada równej ochrony nie jest przestrzegana, jeżeli  naruszający autorskie prawa majątkowe zobowiązany jest przekazać ze swojego majątku, jako odszkodowanie, więcej niż wynosi uszczerbek w majątku twórcy utworu. Tak zaś będzie zawsze wtedy, gdy odszkodowanie jest wyższe od szkody, jakiej doznał twórca”. Sąd wskazał też, że omawiana regulacja nie może być uzasadniana powołaniem się na jedną z wartości wskazanych w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Tymczasem powód (OZZ) jest podmiotem profesjonalnym, a niewątpliwa szkoda obejmuje tylko jednokrotność opłaty licencyjnej. Dwukrotność opłaty licencyjnej prowadziłaby natomiast do uzyskania przez OZZ dodatkowej korzyści, a nie odszkodowania. Nie bez znaczenia był również fakt, że bezprawność działania OSK wynikała wyłącznie z faktu wypowiedzenia umowy licencyjnej przez OZZ, która dążyła do narzucenia opłaty licencyjnej w wysokości przekraczającej tą, która została uznana za odpowiednią w postępowaniu mediacyjnym prowadzonym przed Komisją Prawa Autorskiego. W konsekwencji Sąd Najwyższy uznał, że zasądzenie dwukrotności należnej uprawnionemu (OZZ) opłaty licencyjnej stanowiłoby dla OSK nieproporcjonalną w świetle wartości konstytucyjnych sankcję (a z drugiej strony, nieuprawnioną korzyść OZZ uzyskaną z tytułu naruszenia praw autorskich). 

 

Wydaje się jednak, że powyższy wniosek odnosi się do realiów konkretnej sprawy i nie jest równoznaczny z zakwestionowaniem w sposób generalny konstytucyjności art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. Zakwestionowano niewątpliwie jego konstytucyjność w takim zakresie, w jakim umożliwia zasądzenie zryczałtowanego odszkodowania w wysokości przewyższającej rzeczywiście doznaną szkodę, a tym samym w sposób prowadzący do uzyskania przez uprawnionego dodatkowych korzyści finansowych wynikających z naruszenia. Innymi słowy, sąd nie jest związany roszczeniem o zapłatę dwukrotności stosownego wynagrodzenia sformułowanym przez powoda i w uzasadnionych wypadkach może je odpowiednio miarkować. Taka interpretacja jest również zgodna z założeniami przepisów unijnych, co potwierdził TSUE w wyroku z 25 stycznia 2017 r., C-367/15 (o wyroku pisałem tutaj). 

 

Warto zauważyć, że Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na przesłanki uchwalenia spornej regulacji. W tym kontekście przywołać można fragment uzasadnienia omawianego wyroku:

 

Takie ukształtowanie tego odszkodowania, które przybiera w istocie postać znanej prawu common law civil punity, czyli kary cywilnej, miało swoje racjonalne uzasadnienie wtedy gdy u.p.a.p.p. była uchwalana. Autor, którego prawa zostały naruszone, był niewątpliwie w sytuacji wysoce utrudnionej w  dochodzeniu wyrównania wyrządzonego mu uszczerbku w przysługujących mu prawach. Uzyskanie wiedzy o osobach, które naruszyły jego prawa, nie było sprawą łatwą jeszcze w drugiej połowie ubiegłego wieku. Kiedy już zidentyfikował naruszyciela lub naruszycieli wykazanie, jaką poniósł szkodę, także mogło nastręczać trudności, szczególnie, gdy chodziło o utwory za używanie których nie były ustalone, przez rynek odbiorców, stawki. Ustawodawca świadomy tych trudności starał się z jednej strony ułatwić maksymalnie uzyskanie odszkodowania, z drugiej zaś zniechęcić potencjalnych naruszycieli autorskich prawa majątkowych. Kierując się takim racjonalnymi wtedy przesłankami dopuścił odszkodowanie w  postaci zryczałtowanej, które umożliwiało w prosty sposób wyrównanie uszczerbku wywołanego bezprawnym korzystaniem z czyjegoś utworu, a także ze względu na swoją wysokość i w istocie nieuchronność odstraszało potencjalnych naruszycieli.

 

W mojej ocenie powyższe okoliczności nie istniały tylko w dacie uchwalania ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ale w wielu sprawach istnieją nadal, uzasadniając stosowanie takiej konstrukcji jak zryczałtowane odszkodowanie również obecnie. Także współcześnie w wielu sprawach twórcy mają problem w wykazaniu wysokości szkody, pomimo możliwego do wykazania naruszenia. Trudno zgodzić byłoby się z twierdzeniem, że wymienione przez Sąd Najwyższy motywy uchwalenia spornej regulacji straciły na znaczeniu. Tym samym uzasadnione jest funkcjonowanie spornej regulacji w zakresie w jakim nie prowadzi do zastosowania sankcji zamiast zasądzenia odszkodowania. 

 

Oczywiście, powyższa ocena ma charakter dyskusyjny i niewątpliwie istnieją istotne argumenty pozwalające kwestionować konstytucyjność art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. Oceny takiej ostatecznie powinien jednak dokonać Trybunał Konstytucyjny, a stanowisko i wykładnię zastosowaną w tej sprawie przez Sąd Najwyższy należy rozumieć możliwie wąsko. Gdyby problematyczny przepis był sprzeczny z Konstytucją w sposób oczywisty (dostrzegalny dla każdego prawnika bez konieczności przeprowadzenia szczegółowej wykładni i analizy), zrozumiała byłaby „automatyczna” odmowa jego stosowania przez sądy powszechne we wszystkich sprawach. Sprawa nie jest jednak tak oczywista.  Obecnie, skoro przepis formalnie obowiązuje, ewentualna odmowa jego zastosowania będzie wymagała szczegółowego uzasadnienia odnoszącego się do indywidualnych okoliczności danej sprawy, do czego z pewnością nie wystarczy odesłanie do orzeczenia Sądu Najwyższego. Orzeczenie to jest bowiem w mojej ocenie trafne i przekonująco uzasadnione, ale jedynie w odniesieniu do szczególnego stanu faktycznego jaki był rozpoznawany w tej sprawie. Co do zasady w mojej ocenie komentowany wyrok Sądu Najwyższego nie powinien doprowadzić do znaczącego ograniczenia stosowania art.  79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. w zakresie, w jakim pozwala na zasądzenie dwukrotności stosownej opłaty licencyjnej. Stanowisko Sądu Najwyższego jest natomiast z pewnością korzystne dla pozwanych w sprawach o naruszenie majątkowych praw autorskich, którzy wykazując odpowiednie okoliczności mogą co najmniej żądać miarkowania roszczenia powoda przez jego obniżenie do jednokrotności stosownego wynagrodzenia. 

 

Warto podkreślić, że powyższa sprawa nie jest jeszcze zakończona, a roszczenie OZZ z uwzględnieniem stanowiska Sądu Najwyższego będzie rozpoznawane ponownie przez Sąd Apelacyjny. 

 

Niedawno zostało opublikowane uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 10 listopada 2017 roku (V CSK 41/14), który dotyczy problemu dopuszczalności dochodzenia dwukrotności stosownego wynagrodzenia jako szczególnej formy zryczałtowanego odszkodowania za naruszenie praw autorskich (art.  79 ust. 1 pkt 3 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tekst jedn. Dz. U. z 2017 r., poz. 880 ze zm., dalej p.a.). Po jego publikacji w różnych źródłach informuje się, że obecnie nie można już dochodzić zapłaty dwukrotności stosownego wynagrodzenia, bo Sąd Najwyższy uznał tą regulację za niekonstytucyjną.

 

Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy operatorem sieci kablowej (OSK) a organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) o wysokość należnej opłaty licencyjnej za prawo do reemisji w sieci telewizji kablowej utworów audiowizualnych nadawanych w programach telewizyjnych. Zawarcie takiej umowy licencyjnej między OSK a OZZ jest obowiązkowe (art. 211 ust. 1 p.a.), co stawia OZZ na uprzywilejowanej pozycji i pozwala narzucać wysokie opłaty licencyjne. W takiej sytuacji OSK w praktyce staje przed możliwością zawarcia umowy licencyjnej na warunkach narzuconych przez OZZ lub prowadzenia swojej działalności formalnie z naruszeniem praw autorskich, a tym samym w warunkach dużego ryzyka dotyczącego skali odpowiedzialności. W celu ograniczenia przypadków nadużyć dokonywanych przez OZZ wprowadzono rozwiązanie polegające na możliwości rozstrzygnięcia sporu dotyczącego zawarcia tej umowy w postępowaniu mediacyjnym, jednak również w tym trybie ostateczne wykonanie zaproponowanej treści ugody zależy od woli OZZ (art. 11018 ust. 4 p.a.). W efekcie – podobnie jak w omawianej sprawie – na tym tle często dochodzi do sporów prawnych.

 

W rozpoznawanej sprawie między OSK a OZZ pierwotnie zawarta była umowa licencyjna. Została ona jednak wypowiedziana przez OZZ, która oczekiwała zawarcia nowej umowy z wyższą stawką opłaty licencyjnej, której nie akceptowała OSK. Strony wszczęły postępowanie mediacyjne, w toku którego Komisja Prawa Autorskiego uznała, że uzasadniona jest niższa stawka licencyjna. OZZ nie przyjęła jednak propozycji ugody. OSK uregulowała opłatę licencyjną według stawek określonych przez Komisję Prawa Autorskiego w postępowaniu mediacyjnym, a OZZ pozwała OSK o zapłatę trzykrotności stosownego wynagrodzenia ustalonego według jednostronnie zaproponowanych stawek. Międzyczasie Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie stwierdzające niekonstytucyjność przepisu pozwalającego na dochodzenie trzykrotności należnej opłaty licencyjnej, dlatego w tym zakresie roszczenie zostało oddalone (wyrok TK z dnia 23.06.2015 r., SK 32/14). Sporne pozostało natomiast to, czy OZZ może domagać się dwukrotności stosownej opłaty licencyjnej i to właśnie było przedmiotem rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego. 

 

Sąd Najwyższy uznał, że art.  79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. wykładany prokonstytucyjnie uzasadnia przyznanie OZZ tylko jednokrotnej opłaty licencyjnej. Przemawiać za tym mają podobne argumenty jak te, które uzasadniają niekonstytucyjność tego przepisu w zakresie w jakim umożliwia domaganie się zapłaty trzykrotności należnej opłaty licencyjnej. Sąd Najwyższy wskazał w szczególności, że „Zasada równej ochrony nie jest przestrzegana, jeżeli  naruszający autorskie prawa majątkowe zobowiązany jest przekazać ze swojego majątku, jako odszkodowanie, więcej niż wynosi uszczerbek w majątku twórcy utworu. Tak zaś będzie zawsze wtedy, gdy odszkodowanie jest wyższe od szkody, jakiej doznał twórca”. Sąd wskazał też, że omawiana regulacja nie może być uzasadniana powołaniem się na jedną z wartości wskazanych w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Tymczasem powód (OZZ) jest podmiotem profesjonalnym, a niewątpliwa szkoda obejmuje tylko jednokrotność opłaty licencyjnej. Dwukrotność opłaty licencyjnej prowadziłaby natomiast do uzyskania przez OZZ dodatkowej korzyści, a nie odszkodowania. Nie bez znaczenia był również fakt, że bezprawność działania OSK wynikała wyłącznie z faktu wypowiedzenia umowy licencyjnej przez OZZ, która dążyła do narzucenia opłaty licencyjnej w wysokości przekraczającej tą, która została uznana za odpowiednią w postępowaniu mediacyjnym prowadzonym przed Komisją Prawa Autorskiego. W konsekwencji Sąd Najwyższy uznał, że zasądzenie dwukrotności należnej uprawnionemu (OZZ) opłaty licencyjnej stanowiłoby dla OSK nieproporcjonalną w świetle wartości konstytucyjnych sankcję (a z drugiej strony, nieuprawnioną korzyść OZZ uzyskaną z tytułu naruszenia praw autorskich). 

 

Wydaje się jednak, że powyższy wniosek odnosi się do realiów konkretnej sprawy i nie jest równoznaczny z zakwestionowaniem w sposób generalny konstytucyjności art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. Zakwestionowano niewątpliwie jego konstytucyjność w takim zakresie, w jakim umożliwia zasądzenie zryczałtowanego odszkodowania w wysokości przewyższającej rzeczywiście doznaną szkodę, a tym samym w sposób prowadzący do uzyskania przez uprawnionego dodatkowych korzyści finansowych wynikających z naruszenia. Innymi słowy, sąd nie jest związany roszczeniem o zapłatę dwukrotności stosownego wynagrodzenia sformułowanym przez powoda i w uzasadnionych wypadkach może je odpowiednio miarkować. Taka interpretacja jest również zgodna z założeniami przepisów unijnych, co potwierdził TSUE w wyroku z 25 stycznia 2017 r., C-367/15 (o wyroku pisałem tutaj). 

 

Warto zauważyć, że Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na przesłanki uchwalenia spornej regulacji. W tym kontekście przywołać można fragment uzasadnienia omawianego wyroku:

 

Takie ukształtowanie tego odszkodowania, które przybiera w istocie postać znanej prawu common law civil punity, czyli kary cywilnej, miało swoje racjonalne uzasadnienie wtedy gdy u.p.a.p.p. była uchwalana. Autor, którego prawa zostały naruszone, był niewątpliwie w sytuacji wysoce utrudnionej w  dochodzeniu wyrównania wyrządzonego mu uszczerbku w przysługujących mu prawach. Uzyskanie wiedzy o osobach, które naruszyły jego prawa, nie było sprawą łatwą jeszcze w drugiej połowie ubiegłego wieku. Kiedy już zidentyfikował naruszyciela lub naruszycieli wykazanie, jaką poniósł szkodę, także mogło nastręczać trudności, szczególnie, gdy chodziło o utwory za używanie których nie były ustalone, przez rynek odbiorców, stawki. Ustawodawca świadomy tych trudności starał się z jednej strony ułatwić maksymalnie uzyskanie odszkodowania, z drugiej zaś zniechęcić potencjalnych naruszycieli autorskich prawa majątkowych. Kierując się takim racjonalnymi wtedy przesłankami dopuścił odszkodowanie w  postaci zryczałtowanej, które umożliwiało w prosty sposób wyrównanie uszczerbku wywołanego bezprawnym korzystaniem z czyjegoś utworu, a także ze względu na swoją wysokość i w istocie nieuchronność odstraszało potencjalnych naruszycieli.

 

W mojej ocenie powyższe okoliczności nie istniały tylko w dacie uchwalania ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ale w wielu sprawach istnieją nadal, uzasadniając stosowanie takiej konstrukcji jak zryczałtowane odszkodowanie również obecnie. Także współcześnie w wielu sprawach twórcy mają problem w wykazaniu wysokości szkody, pomimo możliwego do wykazania naruszenia. Trudno zgodzić byłoby się z twierdzeniem, że wymienione przez Sąd Najwyższy motywy uchwalenia spornej regulacji straciły na znaczeniu. Tym samym uzasadnione jest funkcjonowanie spornej regulacji w zakresie w jakim nie prowadzi do zastosowania sankcji zamiast zasądzenia odszkodowania. 

 

Oczywiście, powyższa ocena ma charakter dyskusyjny i niewątpliwie istnieją istotne argumenty pozwalające kwestionować konstytucyjność art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. Oceny takiej ostatecznie powinien jednak dokonać Trybunał Konstytucyjny, a stanowisko i wykładnię zastosowaną w tej sprawie przez Sąd Najwyższy należy rozumieć możliwie wąsko. Gdyby problematyczny przepis był sprzeczny z Konstytucją w sposób oczywisty (dostrzegalny dla każdego prawnika bez konieczności przeprowadzenia szczegółowej wykładni i analizy), zrozumiała byłaby „automatyczna” odmowa jego stosowania przez sądy powszechne we wszystkich sprawach. Sprawa nie jest jednak tak oczywista.  Obecnie, skoro przepis formalnie obowiązuje, ewentualna odmowa jego zastosowania będzie wymagała szczegółowego uzasadnienia odnoszącego się do indywidualnych okoliczności danej sprawy, do czego z pewnością nie wystarczy odesłanie do orzeczenia Sądu Najwyższego. Orzeczenie to jest bowiem w mojej ocenie trafne i przekonująco uzasadnione, ale jedynie w odniesieniu do szczególnego stanu faktycznego jaki był rozpoznawany w tej sprawie. Co do zasady w mojej ocenie komentowany wyrok Sądu Najwyższego nie powinien doprowadzić do znaczącego ograniczenia stosowania art.  79 ust. 1 pkt 3 lit. b) p.a. w zakresie, w jakim pozwala na zasądzenie dwukrotności stosownej opłaty licencyjnej. Stanowisko Sądu Najwyższego jest natomiast z pewnością korzystne dla pozwanych w sprawach o naruszenie majątkowych praw autorskich, którzy wykazując odpowiednie okoliczności mogą co najmniej żądać miarkowania roszczenia powoda przez jego obniżenie do jednokrotności stosownego wynagrodzenia. 

 

Warto podkreślić, że powyższa sprawa nie jest jeszcze zakończona, a roszczenie OZZ z uwzględnieniem stanowiska Sądu Najwyższego będzie rozpoznawane ponownie przez Sąd Apelacyjny. 

 

Czytany 391 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 05 luty 2018 21:42
Michał Stawiński

Adwokat, członek wrocławskiej Izby Adwokackiej, doktorant w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego